Moda na rozsądną modę, cz.I
Jeszcze do niedawna w dobrym tonie było pokazywanie się za każdym razem w nowej stylizacji. Nawet u cioci na imieninach głupio było powtarzać zestaw, bo „co sobie pomyślą”. A teraz? Nie wiem co pomyślą u cioci na imieninach (bo nie chodzę), ale wiem, że pokazywanie się non stop w nowych rzeczach nie jest już (na szczęście!) dobrze widziane. Znaczenie ma odpowiedzialna moda i idea zero waste.
Zarówno światowe jak i nasze rodzime gwiazdy chętnie podkreślają, że wykorzystują wielokrotnie tę samą kreację. Chwalą się garderobą sprzed kilku sezonów. A na wielkie wyjścia pożyczają sobie ubrania, przerabiają je i przekazują dalej.
W 2020 roku głośno było o tym, że Zosia Zborowska pożyczyła suknię od Soni Bohosiewicz i wystąpiła w niej na Gali Mistrzów Sportu.
Pomyślisz sobie – nic wielkiego, przecież każda z nas pożyczała kiedyś sukienkę od koleżanki. To prawda, ale nie zdarzało się to na czerwonych dywanach. Nie trzeba jednak wybiegać aż do świata celebrities; często słyszę od klientek prośbę o wspólne zakupy, bo w przeciwnym razie będą musiały wystąpić na rodzinnej uroczystości drugi raz w tym samym ubraniu. Kiedy proponowałam nową stylizację z już posiadanych w szafie ubrań, często wywoływało to u nich konsternację.

No bo jak to tak bez nowej sukienki?

Wtedy z pomocą przychodził mi przykład księżnej Kate Middleton, która wręcz słynie z tego, że powtarza swoje stylizacje i pojawia się w nich nawet na oficjalnych wydarzeniach. Księżna Kate to jednak nie jedyny przykład. Gwiazdy hollywood od lat pojawiają się w tych samych kreacjach na większych i mniejszych wydarzeniach.
Zdobywczyni Oscara Helen Mirren, w ogóle nie przejmuje się presją na nowe kreacje i zakłada te same sukienki po 4 – 5 razy z rzędu.

Zdjęcie: brightside.me

Zjawiskowa Sophia Loren podczas gali z okazji Święta Zjednoczenia Włoch miała tę samą kreację co na rozdaniu Złotych Globów rok wcześniej.

Zdjęcie: brightside.me

Z kolei młodziutka Keira Knightley wykorzystuje na czerwonym dywanie nawet swoją skromną, ale ponadczasową sukienkę ślubną.

Zdjęcie: brightside.me

W tym przypadku naprawdę warto inspirować się gwiazdami.
Cieszy mnie, że obecnie inicjatywa stworzenia nowej stylizacji z ubrań z własnej szafy coraz częściej wychodzi od klientek. W myśl zasady „masz to w szafie”. Popularna staje się garderoba kapsułowa. Wolimy mieć mniej, ale lepiej skompletowane. Zwracamy uwagę nie tylko na jakość naszych ubrań, lecz także na to, by nie obrastać w rzeczy, których potencjału nie wykorzystujemy i nie nosimy zbyt często. Te ubrania się po prostu marnują, zasilając w przyszłości śmietniki i wysypiska. Nie dość, że marnujemy swoje pieniądze, to jeszcze, zaśmiecamy planetę. Nie jest to pusty frazes ekofrika tylko fakt. W Polsce co roku wyrzuca się 216 tysięcy ton ubrań!!! Samych ubrań!
Teraz znacznie bardziej niż ilość nowych butów czy sukienek, ceniona jest kreatywność. Nie tylko wpływa to pozytywnie na środowisko ale uwydatnia to, o co moim zdaniem, tak naprawdę chodzi w modzie, twórczość.
Nie chodzi o to, aby było więcej i drożej ale o to, by było ciekawiej, bardziej oryginalnie i w swoim stylu. Tego nie da się kupić w formie „gotowca”.

Trzeba pokombinować.

O ile więcej radości i satysfakcji daje fakt, że 1 sukienkę można założyć na 10 sposobów, 5 okazji i wykorzystać ją przez wszystkie 4 pory roku, zmieniając jedynie dodatki i sposób zestawienia. Takie rozwiązanie ma same plusy. O oszczędności i ekologii już wspominałam, ale warto też pamiętać, że mniej rzeczy to więcej miejsca w szafach i ogólnie we własnej przestrzeni. Pomyślcie tylko jak łatwo jest się spakować na wakacje, mając do wyboru mniej elementów.
Zanim pójdziecie na kolejne zakupy lub wybierzecie ich wersję online, sprawdźcie, czy nie macie tego w swoje szafie. Zróbcie porządny przegląd szafy i zastanówcie się jak jeszcze możecie wykorzystać to co macie.

Sky is the limit!